15 dni do 2019 roku, przynajmniej tyle zostało, kiedy zaczęłam pisać ten artykuł.

Lubię, no bardzo lubię ten okres. Nie dość że Świeta, to jeszcze chcąc nie chcąc mam w sobie nastrój pewnego rodzaju odnowy, nadzieję na świeży start, poczucie kolejnej szansy.

Jeszcze do niedawna byłam jedną z osób, która odwlekała początek pewnych działań do TEJ WYJĄTKOWEJ daty (najlepiej żeby był to pierwszy dzień miesiąca lub roku i to wypadający w poniedziałek…). W tym, 2018 roku zaczęłam myśleć inaczej – cały wpis możesz przeczytać tu:

http://mycork.org/od-aktywnosci-do-zdrowia/?fbclid=IwAR3v33pSyvVcfKs2TYUGlt-qzOv-QcZe4asyFUA45lr3MKTrMmB2ngSbO9k

 

Teraz już jestem w trakcie moich działań, co wcale nie oznacza że przepuszczę taką fajną okazję do planowania, jaką jest początek nowego roku. Bo według wszelkich ekspertów, odchudzanie bez planu zwykle kończy się fiaskiem. Jeśli nie ustalisz sobie konkretów, to najpierw będzie wielki zapał, potem coraz więcej grzechów / błędów a na końcu poddasz to wszystko. Zmiana nawyków żywieniowych czy treningowych powinna byc powolna, bez presji, przyjemna dla Ciebie ALE powinna też prowadzić do konkretnych rezultatów.

 

Gdy rozmawiam z ludźmi o ich celach na kolejny rok, zwykle słyszę coś w tym stylu:

  1. Schudnę
  2. Nie będę tyle palić
  3. Znajdę więcej czasu dla siebie (ewentualnie: znajdę sobie jakieś hobby)
  4. Popracuję nad swoim związkiem
  5. Zmienię pracę na fajniejszą (i najlepiej więcej płatną)

A to wszystko już, od 1 stycznia, no bo przecież trzeba zacząć od razu… Otóż niekoniecznie.

Przy planowaniu, jak rzadko kiedy, przydaje mi się wiedza z ekonomii. Otóż istnieje coś, co nazywa się metodą SMART. Nasze cele powinny być:

  • SIMPLE = KONKRETNE, JASNE, PROSTE
  • MEASURABLE = MIERZALNE
  • ACHIEVABLE = OSIĄGALNE
  • RELEVANT = ISTOTNE
  • TIME-BOUND = OKREŚLONE W CZASIE

 

Zamiast mówić sobie „schudnę”, zastanów się co tak naprawdę chcesz osiągnąć – ile, jak, w jakim czasie. Twój mózg do działania potrzebuje o wiele bardziej konkretnego stwierdzenia, na przykład „do 1 lipca 2019 schudnę 9 kg aby na urlopie wyglądać lepiej w bikini”. Tak sformułowany cel jest:
S-konkretny, M-mierzalny (9kg na minus), A-osiagalny (nie powinno się zakładać zbyt szybkiego tempa chudnięcia, 2kg na miesiąc to naprawdę szybkie tempo – lepiej powoli a bez efektu jojo. W tym przykładzie 1.5kg/miesiąc to fajne optimum), R-istotne oraz T-określone w czasie (do 1 lipca).

Ale że co. Budzisz się (pewnie na kacu) 1 stycznia, klepiesz po brzuchu i mówisz „no chudnij, no”? Nie, samo się (niestety) nic nie zrobi. Utrata zbędnej tkanki tłuszczowej wymaga od Ciebie zmiany diety, pilnowania poziomu nawodnienia, wprowadzenia treningów, pracy nad nawykami, treningu mentalnego, najlepiej znalezienia grupy wsparcia (polecam naszą „Metamorfozę z MyCork”) i znalezienia sposobu na swoistą odpowiedzialność (po angielsku accountability, czyli danie komuś innemu sposobu na „rozliczanie” cię z twoich działań i osiągnięć. Ja na przykład na stronie FB „od A do Z Cork” piszę o tym co robię i jakie przynosi to rezultaty).

„Schudnę” to nie cel. To patykiem na wodzie pisane marzenie. Kiedy rozdzielisz je na konkretne działania, opisane powyżej, dopiero wtedy możesz liczyć na wymierne rezultaty. I pamiętaj, lepiej powoli ale do przodu.

Kolejnym więc krokiem będzie rozpisanie tego „schudnę” na bardziej specyficzne (i zgodne z metodą SMART) stwierdzenia:

  1. Od 5 stycznia do końca roku 2019 będę jeść słodycze tylko w wyznaczone przeze mnie dni. Ja nazywam to Metodą 25 – o niej możesz przeczytać tutaj:

http://mycork.org/od-czego-zaczac-oto-jest-pytanie/?fbclid=IwAR0GC0BBPEVpjQ26rIPFSR7obp3qT5z5SblA1cud5pqhRcXnPNTDCx5Gh3M

  1. Od 1 lutego do urlopu będę trenować minimum 2 razy w tygodniu
  2. Od 1 marca wprowadzę dietę 1800 kcal rozłożoną na 5 posiłków

I tak dalej…. Polecam nie więcej niż 12 tego typu stwierdzeń, niekoniecznie wszystkie 12 musi dotyczyć tego jednego celu jakim jest osiągnięcie wymarzonej sylwetki. Ale o tym już w kolejnym wpisie. Oby szybciej niż za pół roku 😉