Jakiś czas temu, gdy po raz pierwszy chyba w tym roku, zrobiło się na tyle ciepło, że ludzie w krótkich spodenkach na ulicę powychodzili, ja udałam się nad jeziorko „The Lough”.  I z pewnością nie zdziwił mnie fakt, że przy 15 stopniach porozbierani (niczym my w lato) tubylcy narzekają na gorąco, gdyż do tego zdążyłam już tu przywyknąć.

Zdumiało mnie natomiast coś innego. A mianowicie to, że niemalże obok znaku „nie karmić ptaków chlebem” („PLEASE DO NOT FEED BREAD TO THE BIRDS”), uradowany chłopczyk, karmił ptaki właśnie chlebem! Pomyślałam sobie, że to dość zadziwiające, że pomimo tych znaków, które powinny dawać do myślenia, ludzie wciąż to robią, nie zwracając na nie zbytniej uwagi! Sama zadałam sobie więc pytanie – cóż właściwie złego w tym, że dokarmimy trochę „ptactwo”? A ponieważ nie umiałam sobie na nie w pełni odpowiedzieć, poprosiłam o komentarz leśnika i edukatora – Annę Pikus, która dokładnie wytłumaczyła mi, co złego jest w tym karmieniu, które tak większość ludzi lubi. Poniżej przedstawiam wyjaśnienie, dlaczego nie powinniśmy tego jednak robić:

Dlaczego często tam, gdzie jakiś staw i ptaki, znajdziemy informację o tym, aby nie karmić tych zwierząt chlebem?
Rzeczywiście, ostatnimi czasy w coraz większej liczbie miejsc, takie znaki są wystawiane. Gospodarze terenu robią to w trosce o zwierzęta. Ptaki wodne są dużo bardziej skłonne wziąć od nas pokarm niż te mieszkające w parku czy lesie. Są mniej płochliwe i szybko przyzwyczajają się do tego, że bez większego wysiłku zdobędą pokarm dzięki człowiekowi.

Czy jest to niebezpieczne?
Dla ptaków bardzo.
Po pierwsze ptaki przyzwyczajone do miejsca karmienia oczekują od nas systematyczności, same zaś przestają szukać pokarmu na własną rękę.
Po drugie, dla ptaków wodnych, kaczek czy łabędzi chleb bywa zabójczy. Może on powodować groźne choroby układu pokarmowego, uszkodzenia narządów czy deformacje skrzydeł, uniemożliwiając im lot.
Po trzecie, chleb szybko się psuje i prowadzi do skażenia zbiorników wodnych. Osiada on na ich dnie, gdzie stwarza warunki do rozwoju bakterii i glonów, które zatruwają wodę. Rozkładające się pieczywo to również doskonała pożywka do rozwoju sinic, toksycznych dla ryb i ludzi przebywających w pobliżu zatrutych zbiorników.

Czy mogłabyś wytłumaczyć nam dlaczego jednak można je karmić „małą ilością zielonych warzyw”? (Przynajmniej taką informację znajdziemy, wybierając się w miejsce „The Lough”: „FEED ONLY SMALL QUANTITIES OF GREEN VEGETABLES”). Czy warzywa im nie szkodzą? I czy tylko mogą to być warzywa w kolorze zielonym, czy jakiś konkretny ich rodzaj?
Bardziej bym to tłumaczyła jako świeże warzywa (czyli niegotowane) a nie zielone. Surowiznę znajdują po prostu w terenie. Ale gotowane lub parowane ziemniaki, buraki, marchew czy pietruszka też są smacznym pokarmem – oczywiście powinny być pokrojone w kawałki i bezwzględnie bez soli. Na pewno uszczęśliwią zimujące w mieście kaczki, łyski i łabędzie – szczególnie gdy podamy im je zamiast chleba.
Zamiast chleba można również dokarmiać ziarnami zbóż, płatkami lub otrębami.

Co polecałabyś rodzinom z dziećmi, które nastawiły się na to, że idą do parku czy nad staw, aby pokarmić zwierzątka i dzieci nie mogą się doczekać, kiedy zrobią taki „dobry uczynek”?
To niezwykle cenne, ze mieszkańcy miast mają dużą wrażliwość na przyrodę. Jednak czasem chcąc dobrze, można zaszkodzić. Warto więc przede wszystkim nie przynosić zbyt dużych ilości jedzenia. Poza tym, pokarm musi być zawsze świeży, nie może być zepsuty, spleśniały ani też solony. Pamiętajmy, by zawsze podawać pokarm w stanie naturalnym, bez żadnych przypraw, konserwantów i sztucznych barwników.
Jednak najlepszym pokarmem dla ptaków jest pokarm, który zdobywają w naturze. Dlatego najlepiej trzymać się obowiązujących w większości parków zakazów i po prostu ograniczyć się do obserwowania tych fascynujących zwierząt. Jeśli już dokarmiamy – jedzenie wysypujmy na brzegi zbiornika. Dzięki temu nie zanieczyszczamy go.

Warto również poszukać miejscowych lub krajowych organizacji ornitologicznych i dowiedzieć się jaką pomoc można zorganizować dla ptaków, jednocześnie im nie szkodząc.