Polowanie na „irlandzkie cebulice”

Maj to idealna pora, aby zapolować na te cudne rośliny. Kto z was słyszał w Irlandii nazwę „bluebells”, ten już wie o czym będzie mowa. Tutaj jest ich sporo, natomiast w Polsce, jak się dowiedziałam, niekoniecznie. A skoro jest ich tu tak dużo, postanowiłam sprawdzić, jak najlepiej je sfotografować. Okazało się, że sprawa wcale nie jest taka prosta, gdyż pomimo swej nazwy, która sugerowałaby, że powinny być raczej „blue”, czyli niebieskie, okazało się, że znacznie łatwiej sfotografować je jako fioletowe niż jako niebieskie! Po wielu próbach sfotografowania ich w barwie, w której wydawałoby się, że powinny występować, w końcu się udało! Skoro jednak okazało się to nieprostym zadaniem, postanowiłam poprosić o kilka porad, dotyczących ich fotografowania, znanego fotografa przyrody Grzegorza Bobrowicza (http://bobrowicz.eu/pl/). Przekazuję wiedzę, którą on podzielił się ze mną:

„Dawniej polskie i irlandzkie cebulice zaliczane były do tego samego rodzaju Scilla czyli cebulica. Obecnie te irlandzkie zalicza się do rodzaju hiacyntowiec, a ta słynna roślina bluebell to hiacyntowiec zwyczajny Hyacinthoides non-scripta. Polskie cebulice i irlandzkie hiacyntowce rosną zazwyczaj w lasach. A ponieważ są koloru niebieskiego,  warto mieć na uwadze fakt, że niebieska barwa lubi cień, co oznacza, że w słońcu mogą one wyjść nienaturalnie, przechodząc w barwę fioletową. A zatem lepiej fotografować je w cieniu lub przy pochmurnym niebie. Należy o tym pamiętać, aby nie trzeba było później wzmacniać niebieskiej barwy w programie graficznym.

Jeśli zdjęcie robimy obiektywem szerokokątnym, to można wykonać je z pozycji klęczącej pod kątem 45˚ – tak, aby na ujęciu był widoczny i pierwszy plan z hiacyntowcami i wąska linia horyzontu.

Teleobiektywem natomiast można wykonać zdjęcie grupowe tych kwiatów – najlepszym miejscem do tego może być park, gdzie krzewy są wycięte i łatwiej jest taki kadr zaplanować.

Kolejna sprawa to zdjęcia makro. Można je wykonać przy pomocy obiektywu makro lub wkręcając pierścień pośredni między obiektyw a korpus aparatu. W jaki sposób zrobić zdjęcie makro? Można przykładowo sfotografować jeden kwiat albo dwa kwiaty – przy czym ten na pierwszym planie może być ostry a drugi nieostry. Jeśli chcemy sfotografować kwiat z łodyżką, to w celu podkreślenia jej strzelistości, możemy zrobić zdjęcie w pionie. Pionowe kadry dynamizują kompozycję. Inny ciekawy rezultat możemy uzyskać, jeśli położymy się na trawie przed fotografowaną cebulicą vel hiacyntowcem. Uzyskamy wtedy efekt rozciągającego się przed nami zielonego dywanu, utworzonego przez nieostrą trawę. Wówczas ostrość ustawiamy punktowo na hiacyntowiec, który znajduje się w tle trawy. Tworzy się wtedy bardzo efektowną, subtelną kompozycję.

Jeśli zauważymy jakieś interesujące nas miejsce, to szukajmy w nim ciekawej kompozycji przemieszczając się w prawo, w lewo, w bok. Kiedy już znajdziemy odpowiedni kadr, to warto również na koniec sprawdzić brzegi zdjęcia. Może się bowiem okazać, że gdzieś tam w rogu złapaliśmy na przykład pień drzewa, gałązkę czy reklamówkę itp. elementy, których nie chcielibyśmy mieć na zdjęciu i które potrafią bardzo popsuć nam ujęcie. Estetycznie wygląda ono potem bardzo niekorzystnie.

Niebieski jest kolorem zimnym, a w głębokim cieniu barwa ta uwydatnia się. Możemy też wykorzystać go do tego, aby opowiedzieć jakąś historię i przedstawić na zdjęciu na przykład jako temat „marzycielstwo”. Sylwetka zamyślonego człowieka w łanie cebulic pasowałaby tu idealnie.

Lepiej zjawić się trochę wcześniej, kiedy nie wszystkie kwiaty są już rozwinięte, lecz część z nich jest jeszcze w pąkach. Wygląda to na zdjęciach zdecydowanie lepiej niż w sytuacji, gdy są one już częściowo przekwitłe.

1. Hiacyntowiec sfotografowany w cieniu – w tle pień drzewa

2. Hiacyntowiec sfotografowany w słońcu – w tle pień dzrewa

3. Hiacyntowiec w barwie niebieskiej sfotografowany przy pochmurnym niebie

4. Hiacyntowiec w barwie fioletowej sfotografowany przy nasłonecznionym niebie

Przyciemniając zdjęcie hiacyntowców możemy nadać mu tajemniczego wyrazu.

Hiacyntowce tworzą łany, które stosunkowo łatwo jest fotografować i znaleźć dobrą kompozycję. Można podchodzić do nich z różnych stron i szukać odpowiedniego miejsca do wykonania na przykład makrofotografii. Jeśli mamy duży, ładny łan tych kwiatów i chcemy je sfotografować, to aby efekt był ciekawszy, możemy umieścić pień drzewa jako temat główny, np. tak, aby znajdował się po przekątnej i  zajmował około 10% zdjęcia. Nada to ujęciu zupełnie inny wyraz.

W Irlandii hiacyntowce występują znacznie częściej niż w Polsce cebulice i wyglądają bardziej efektownie. W Polsce występuje jedynie cebulica dwulistna, głównie w Karpatach, ale jej kwiaty są mniejsze i nie tak urokliwe jak irlandzkie . Najważniejszy na zdjęciu jest temat. Będąc w Irlandii, warto wykorzystać obfitość występowania hiacyntowca. Przykładowo, u nas w maju kwitną licznie konwalie a w Irlandii hiacyntowce. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to kwiat charakterystyczny dla tego kraju, można na zdjęciu również umieścić elementy typowe dla Irlandii, np. krzyż irlandzki.  Może to być ciekawy motyw – łany hiacyntowców w aranżacji z tym krzyżem.

Można zrobić też zdjęcie z ramami obrazu, co oznacza, że wykorzystujemy pnie drzew, które będą po obu bokach zdjęcia a w środku, między nimi, rozplanujemy rośliny. Dzięki temu uzyskamy wrażenie efektu 3D,  gdyż obramowanie dodaje głębi – jakby trzeciego wymiaru zdjęciom.

Kolejnym sposobem uwiecznienia ich jest fotografowanie pod słońce w ciągu dnia. Ważne jednak, aby nie było to w godzinach wczesnoporannych czy wieczornych, gdyż słońce ma wtedy barwę pomarańczową i przyćmi kolor niebieski, który chcemy przecież wyeksponować.

Możemy również zestawić kolor niebieski z żółtym, otrzymując w rezultacie bardzo duży kontrast. Pewne zestawienia kolorystyczne wywołują odpowiednie emocje. Duży kontrast daje poczucie niepokoju i tworzy atmosferę zagadki. Warto o tym pamiętać, gdyż możemy to wykorzystać nawet podczas fotografowania hiacyntowców. Przykładowo na pierwszym planie mamy jeden żółty kwiatek a w tle resztę niebieskich – będzie to dosyć mocna relacja. Ważne jednak, aby jasne elementy nie zajmowały zbyt dużo przestrzeni w strefie nieostrości, ponieważ postrzegamy w pierwszej kolejności właśnie to, co jest jasne. Jeśli zatem na pierwszym planie umieścimy coś bardzo jasnego i będzie to nieostre a ostrość ustawimy na plan drugi, który będzie ciemny, to nie będzie to zbyt dobrze wyglądało. Najlepiej, gdy jasne elementy  będą na fotografii ostre.

Kolejną sprawą, którą zauważamy jest kształt (na przykład gałęzie), następną kolor, a dopiero w czwartej kolejności faktura przedmiotu.  

Jeśli te cztery elementy się zgrają, to zdjęcie będzie ciekawie wyglądać. Ponieważ cebulice często występują w lesie, możemy stworzyć zdjęcie w tajemniczym, baśniowym klimacie, np. lekko je przyciemniając.”

Na koniec najważniejsza porada, o której musimy bezwzględnie pamiętać, a której sama nauczyłam się podczas warsztatów z Grzegorzem: wszystkie zdjęcia wykonujemy ze statywu i najlepiej ustawiając samowyzwalacz. Dzięki temu aparat pozostanie w bezruchu, a zdjęcie będzie ostre i nieporuszone – a przecież o taki efekt zazwyczaj nam chodzi.

Gdyby ktoś był zainteresowany fotografowaniem przyrody, to bardzo gorąco polecam niezwykłą i pięknie wydaną książkę Grzegorza Bobrowicza, która niedawno się ukazała i która na pewno przyda się każdemu, kto chciałby poszerzyć swoją wiedzę z zakresu fotografowania krajobrazów, roślin i zwierząt http://bobrowicz.eu/pl/2018/04/fotografowanie-polskiej-przyrody