logo-reklamy-poziom.png

PODRÓŻE Z PSEM - GOUGANE BARRA

Joanna Topolewska.

Mało kto zdaje sobie sprawę (pewnie poza samymi Ślązakami) z tego, iż nieomal 32% powierzchni Śląska zajmują lasy. Jest to zatem jeden z najbardziej zalesionych regionów w Polsce. Ja sama traktowałam je jako codzienność, z okien mojego pokoju rozciągał się bowiem widok na las. Zmieniło się to (niestety) po wyjeździe do Irlandii, gdzie wskaźnik lesistości jest jednym z najniższych w Europie (około 5%). Znalezienie miejsca, które przypomina mi krajobraz z dzieciństwa i młodości sprawiło mi więc ogromną radość.

 To miejsce to Gougane Barra National Forest Park.

Gougane Barra

Postanowiłam oczywiście zarazić miłością do lasów także mojego szczeniaka. Nami okazała się być jednak typowym mieszczuchem. Na początku... Obwąchiwała każdy kamień, pień i krzew ze sporą nieufnością, nie wiedziała chyba do jakiej kategorii zaklasyfikować ten twór (lubię, czy też nie lubię!). Około 30 minut zajęło jej podjęcie ostatecznego stanowiska: lubię, a jakże! Sporą w tej kwestii zasługę mogę chyba przypisać rzece przepływającej przez park, mój szczeniak bowiem uwielbia kąpiele (wszystkie poza kąpielą w wannie) oraz ogromnej przestrzeni rozpościerającej się tuż przed jej łapkami.

River Lee

Gougane Barra National Forest Park położone jest w hrabstwie Cork, około 75 km na zachód od Cork City (w weekend około 1,5h jazdy samochodem) i zaledwie 35 km na wschód od Glengarriff, prześlicznej miejscowości położonej u wybrzeża Atlantyku. To pierwszy Park Narodowy utworzony w Irlandii (1966r.), obejmujący powierzchnię 400ha, w którym ochroną objęto las, góry, dolinę będącą efektem działalności lodowca i co najważniejsze - teren źródłowy rzeki Lee.

River Lee

Na terenie Parku znajduje się także malownicze jezioro z niewielką wysepką połączoną groblą z lądem. To tutaj właśnie święty Finbarr (patron Cork) w VI wieku n.e. założył chrześcijański klasztor, jeszcze zanim ustanowił klasztor w samym sercu Cork w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Katedra Św. Finbarra.

Na wysepce na jeziorze Gougane Barra usytuowany jest uroczy kościółek, określany jako jeden z najpiękniejszych w Irlandii. Tę świątynię celebryci (nie tylko ze Szmaragdowej Wyspy) wybierają na miejsce swego ślubu. Widok rozciągający się wokół zapiera bowiem dech w piersiach, szczególnie latem, kiedy krzewy porastające wyspę obsypane są różowym kwieciem. Jest to zakątek tak urokliwy, iż łatwo jest poczuć się, jakby cofnęło się w czasie. Znajduje się tu także dzwon odlany w 1025 roku, kolejny fragment długiej historii Irlandii.

Gougane Barra Bell

Jednak to nie kościółek zaprzątnął uwagę mojego szczeniaka, a ścieżki spacerowe przecinające 350 akrów powierzchni parku. Można co prawda poruszać się tu także samochodem, ale który czworonożny członek rodziny wybrałby taką opcję zamiast tradycyjnego spaceru? 6 ścieżek wyznaczonych na terenie parku przeznaczonych jest nie tylko dla weekendowych spacerowiczów, jeśli ktoś preferuje nieco większy wysiłek fizyczny to także czeka go miła niespodzianka.

Gougane Barra mapa

Część tras prowadzi poprzez naturalny las oraz las gospodarczy. Są one przeznaczone między innymi dla osób niewidomych lub poruszających się na wózkach inwalidzkich, dostępne są także dla osób z małymi dziećmi. Część ścieżek natomiast podąża grzbietem gór, zalecane jest zatem zaopatrzenie się w odpowiednie obuwie, jeśli chce się przebyć całą trasę bez groźby skręcenia kostki.

Nami

Na terenie Gougane Barra National Forest Park znajdują się również dwa punkty widokowe, z których rozpościera się widok na lwią część parku. Dotarcie na szczyt zajmuje około 20 minut (spokojnym krokiem spacerowym), trasa jest doskonale zadbana i przebiega wzdłuż niewielkiego potoku, który wzbudził w Nami spory zachwyt. Mój szczeniak wielokrotnie usiłował zboczyć z trasy, by dać upust swej fantazji i zanurkować w chłodnej wodzie, ostatecznie jednak (jeszcze suchy) jako pierwszy dotarł do celu.

Nami na szczycie

Nami była wprost zachwycona 3-godzinnym spacerem i wydawało się, jakby ciągle nie miała dość przebywania w tak nietypowym dla niej miejscu. Nawet obecność innych psów zaprzątała jej uwagę zaledwie na chwilę. Nieco więcej uwagi poświęciła ogryzaniu ścielących się gęsto na dnie lasu gałązek. Zrezygnowała jednak i z tej przyjemności nieco zaskoczona ilością elementów nadających się do gryzienia - wiadomo, ogromny wybór potrafi czasami zniechęcić.

Nami ogryza patyk

Niezwykle spodobała jej się płynąca doliną rzeka Lee. Nie potrafiła podarować sobie przyjemności zanurzenia się w chłodnej wodzie, nawet wbrew moim zakazom. Starała się też obwąchać wszystkie drzewa rosnące wzdłuż trasy wycieczkowej, wkrótce jednak dała za wygraną, poddała się czarowi otaczającego ją lasu i po prostu biegała wszędzie z dumnie podniesionym ogonem. Koniec końców pełen soczystej zieleni las (nawet pnie i gałęzie są tu porośnięte bluszczem i porostami - dowodem niezwykłej czystości powietrza) okazał się być idealnym miejscem na spędzenie niedzielnego popołudnia.

Porosty i mchy