Nasze-chleby-1.png

PODRÓŻE Z PSEM - GARRYVOE BEACH

Każdy właściciel psa dobrze wie, że psy kochają biegać. Niemal równie mocno, jak jeść. Przekonałam się o tym dobrze, kiedy do mojego domu trafił szczeniak. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że można przejść tyle kilometrów w ciągu jednego dnia. Początkowo wystarczył nam malutki park położony niedaleko domu. Wiadomo – mały szczeniak szybko się męczy, a później lubi sobie odespać czas stracony na wysiłek fizyczny. Później nieco starsza już Nami stała się bardziej wymagająca, spacer to przecież nie wszystko. Trzeba jeszcze nauczyć się aportować zabawki, pogryźć wszystkie leżące na ziemi gałązki, nawiązać kontakty towarzyskie z wszystkimi napotkanymi psami (czasami nawet wbrew ich woli). Przede wszystkim trzeba się jednak wybiegać. Poczuć wiatr targający uszami (uszy mój szczeniak ma całkiem spore, zatem wiatr ma gdzie pohulać) i niczym nieograniczoną przestrzeń, gdzie można będzie udawać, że nie słyszy się polecenia: Nami, do nogi!

W Cork mamy kilka ładnych parków, m. in. Fitzgerald Park i duży, choć nieco zapomniany przez to, że znajduje się na uboczu, park w Glenn. Są to doskonałe miejsca do spędzenia niedzielnego popołudnia z rodziną i psem (albo psami, jeśli ktoś nie ogranicza swych uczuć tylko do jednego czworonoga), jednak mają drobną wadę. Nie pozwalają całkowicie oddać się szaleństwu biegania. Co innego taka plaża na przykład. Morza szum, ptaków śpiew… I niczym nieokiełznana przestrzeń.


Każdy z nas ma swoje ulubione miejsca, do których chętnie powraca raz za razem. Ukochanym kawałkiem raju dla Nami jest Garryvoe Beach. Ta urokliwa plaża, położona nad Morzem Celtyckim, oddalona jest o nieco ponad 38 km od Cork (jakieś 45 minut jazdy samochodem w sobotni poranek). Jej dodatkowym atutem jest fakt, iż położona jest zaledwie o 14 km od kolejnej atrakcyjnej turystycznie miejscowości, jaką jest Ballicotton (latem do klifów Ballycotton podpływają wieloryby). Można więc w ciągu jednego dnia odwiedzić oba te miejsca i spędzić cały dzień na świeżym powietrzu.

 

Wracając jednak do miejsca, które mój psiak nad wyraz sobie upodobał, Garryvoe Beach jest plażą piaszczysto-kamienistą z niemałym dodatkiem muszli małży i ślimaków. Jest to przy okazji wymarzone miejsce dla osób, które lubią samodzielnie zbierać muszle. Można tam natrafić na naprawdę duże okazy, wymaga to jednak odrobiny szczęścia (lub też pomocy zaprzyjaźnionych osób). Jest to także raj dla psów, mogą tu biegać bez smyczy, a ich opiekunowie nie muszą się martwić o ich bezpieczeństwo.

Miejsce to jest także sporą gratką dla osób kochających spacery - 5 mil wybrzeża, bezkresne morze i piękna piaszczysta (dzięki odpływowi) plaża. W trakcie odpływu, kiedy plaża jest naprawdę ogromna, przejście z jednego krańca do drugiego zajmuje około 60-90 minut, zależnie od obranego tempa. Dla nas było ono zawsze wybitnie spacerowe. Nami zdążyła ją przebiec ze trzy razy, a psy naszych znajomych (dwa setery angielskie, zatem doskonale przystosowane do tutejszych warunków) na spokojnie i bez wysiłku w tym samym czasie przebiegały około 40km.

Nami początkowo starała się dotrzymywać im tempa, ale ze względu na raczej mało aerodynamiczną sylwetkę i stosunkowo krótkie łapki, szybko pozostawała w tyle. Ostatecznie więc, po kilku próbach, zrezygnowała z wyścigów z przyjaciółmi i odtąd biega swoim własnym tempem, nie zapominając zaczepić przy okazji każdego napotkanego po drodze psa (być może w celu znalezienia kogoś, kogo będzie mogła na spokojnie dogonić, ale to tylko ona wie na pewno).
Garryvoe Beach cechuje także niezwykle ważna (zwłaszcza w Irlandii) zaleta – praktycznie zawsze jest tam dobra pogoda. Nie chodzi tu oczywiście o idealny dzień słonecznego polskiego lata, ale o deszcz. W ciągu ostatnich trzech miesięcy niemal co tydzień spędzaliśmy 1,5-2 godzin na plaży i nigdy nie natrafiliśmy na deszczową pogodę.


Minusem jest fakt, że trzeba tam dojechać samochodem, znajdują się tu jednak dwa parkingi, toaleta, a także umiejscowiony niemal u podnóża plaży czterogwiazdkowy hotel, którego historia sięga 1900 roku.


Z czystym sercem mogę zarekomendować Garryvoe Beach jako idealne miejsce do spędzenia wolnego czasu razem z rodziną i psem. Nami na pewno jest tego samego zdania, czeka bowiem z utęsknieniem na każdy dzień, w którym może pojechać na plażę. Może tu bezkarnie biegać, łapać fale (uwielbia się taplać w wodzie, w błocie niestety też lubi) i próbować wyjadać kraby, których puste muszle są tu dość częstym widokiem.

P.S. Dziękuję Arturowi Kosiakowi za udostępnienie jego bezcennych zdjęć.

Poniżej zamieszczam panoramę 360° z Garryvoe Beach.