W związku ze zbliżającym się festiwalem Polska Éire, przedstawiamy państwu wywiad przeprowadzony z irlandzkim pracodawcą ( a właściwie pracodawczynią ). Co myślą Irlandczycy o pracownikach z Polski? Jak postrzegają naszą kulturę i proces integracji? Z Mary O’Mahony rozmawiała Agnieszka Majnusz.

Witaj Mary. Dziękujemy, że znalazłaś  czas i zgodziłaś się porozmawiać z nami. MyCork jest organizacją aktywnie działającą na rzecz Polonii w Irlandii, w szczególności na terenie miasta i hrabstwa Cork.

Chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś na temat zatrudniania Polaków z perspektywy irlandzkiego pracodawcy. Wiem, że pracujesz z ludźmi z innych krajów. Ponadto, sama zatrudniasz obcokrajowców, w tym także Polaków. Wobec tego, masz doświadczenie z ekspatriantami – zarówno jako współpracownikami, jak i twoimi pracownikami.

Czy pracujesz z ludźmi z wielu różnych krajów?

Tak. W pracy mamy osoby na przykład z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii – w szczególności w sektorze IT jest bardzo wiele osób z Azji. Natomiast, jeśli chodzi o opiekę nad moimi dziećmi i moją ciocią, to głównie współpracowałam i nadal zresztą współpracuję – z Polkami i Filipinkami.

Uważasz że jest łatwiej  czy trudniej pracować z osobami, które pochodzą z innego kraju, kręgu kulturowego, porozumiewającymi się obcym językiem?

Z pewnością jest inaczej, bo musisz otworzyć swój umysł i sposób myślenia, ale lubię to, gdyż daje to możliwość nauki nowych rzeczy – w szczególności w pracy. Obcokrajowcy mają inne podejście  i spojrzenie na różne rzeczy, co uważam za dobre doświadczenie. Czasami pojawia się drobna bariera językowa i musisz się bardziej skoncentrować, aby zrozumieć, co do ciebie mówią. Jednak korzyści jest znacznie więcej i warto jest podjąć ten drobny wysiłek.

Z iloma Polakami współpracowałaś do tej pory?

Do tej pory jakieś 10 osób. Około 15 lat temu zaczęłam współpracę z osobami z Polski, które nie tylko zajęły się moim domem, ale także opiekowały się moimi dziećmi. Kiedy dzieci były małe, to były dość chorowite i miałam naprawdę dużo szczęścia, że spotkałam tak miłe i pomocne osoby, które były dla nas jak członkowie rodziny. To było naprawdę bardzo pozytywne doświadczenie.

Polacy stanowią największą grupę spośród mniejszości w Irlandii. Według spisu powszechnego ludności z 2016 roku była to liczba 122,515 (co stanowi 2,57% populacji). Czy możesz powiedzieć nam jakie nastawienie w stosunku do Polaków obserwujesz pośród irlandzkiej społeczności?

Myślę, że bardzo pozytywne, ponieważ Polacy dobrze się integrują, mają podobne pochodzenie do nas, np. są również katolikami. Być może w Irlandii nie odgrywa to już tak ważnej roli, jak kiedyś, niemiej jednak mamy podobne tradycje i historie. Oba kraje były przez lata uciskanie przez inne kraje – dla nas byli to Anglicy. Wydaje mi się, że nasze historie są dość podobne i dlatego chyba łatwiej nam siebie wzajemnie rozumieć. Osobiście wydaje mi się, że Polacy są bardzo dobrze zintegrowani. Jest duża społeczność Polaków zarówno w Cork, jak i np. w Bray (Wicklow), w którym dość często również bywam. Ponadto, nie przyciągają tak negatywnej uwagi, jak osoby z niektórych innych krajów z Europy Wschodniej. Raczej nie słyszy się o przestępstwach czy czymś podobnym w kontekście Polaków. Cieszą się także szacunkiem, jako pracownicy i uczciwi ludzie. Wykonują różnego rodzaju prace w Irlandii, a także integrują swoje dzieci wysyłając je tutaj do szkół. Co prawda to się dzieje dopiero od jakiś 15 lat, kiedy to zaczęli do nas przyjeżdżać. A zatem może trochę zbyt wcześnie, aby przewidywać, jak poradzą sobie na poziomie edukacji wyższej, tzn. czy i jak zasymilują się z kulturą irlandzką,  ale oczywiście życzę im jak najlepiej! Pamiętam, że 15 lat temu Polacy, poza irlandzką szkołą od poniedziałku do piątku, uczęszczali również do polskich szkół w niedzielę. Nie wiem czy nadal ma to miejsce, ale potrafię zrozumieć dlaczego tak się działo: chcieli podtrzymywać swoją tradycję. Z drugiej jednak strony myślę, że zaangażowanie się w irlandzkie sporty, jak na przykład uczestnictwo w GAA, pozwolenie ich dzieciom, aby w tych sportach brały udział –  na pewno pomogłoby im zintegrować się jeszcze bardziej z irlandzką społecznością.

W 2004 roku, kiedy to Polska przyłączyła się do Unii Europejskiej, Irlandia była jednym z trzech krajów (pozostałe dwa to: Wielka Brytania i Szwecja) , które otworzyły swoje granice dla polskich pracowników. Irlandia szybko stała się kluczowym celem Polaków, którzy chcieli pracować za granicą. Od tego czasu nie tylko Polacy, ale także osoby innych narodowości z Europy Wschodniej (przykładowo: Litwini, Węgrzy, Słowacy, Czesi) otrzymały pozwolenie na pracę w Irlandii. Czy przypominasz sobie jaka była Irlandia te 14 lat temu? Czy myślisz, że była zupełnie inna przed otwarciem swoich granic na pracowników z Europy Wschodniej? Jakie zmiany zaobserwowałaś przez ten okres 14 lat?

Tak, było to w okresie „Celtic Tiger” („Celtyckiego tygrysa”), czyli okresie wzrostu ekonomicznego w Irlandii, więc to była wzajemna korzyść – zarówno dla Irlandii, jak i krajów Europy Wschodniej. My potrzebowaliśmy więcej pracowników, bo handel się rozwijał. Powstawało w tym okresie dużo restauracji i kafejek i wtedy Polacy zaczęli przyjeżdżać i pracować w tych miejscach. Myślę, że była to wzajemna korzyść. W tym okresie pojawiło się dużo nowych możliwości pracy i nawet podczas późniejsze recesji, Polacy wciąż tu byli i pozostali. A ponieważ byli dobrymi pracownikami, ludzie nie chcieli się ich pozbyć – również ze względu na ich osobiste wartości, uczciwość i szczerość oraz etos pracy. To są rzeczy, za które byli bardzo doceniani.

 

Myślę, że Polska jest obecnie w podobnej sytuacji. W pierwszym kwartale 2017 roku około 137 tysięcy obcokrajowców ubiegało się o różnego rodzaju pozwolenie na pobyt w Polsce. Jest to 37% więcej niż w 2016 roku i 77% więcej niż w 2015 roku. Liczba osób ubiegających się  o pobyt stały w Polsce stale rośnie od 2014 roku. W większości, bo 72% obcokrajowców przyjeżdża do nas w celu podjęcia pracy zarobkowej. Najwięcej jest osób z Ukrainy (65%). Kolejną grupą, wśród której obserwuje się wzrost imigracji są Białorusini (108% więcej aplikacji w porównaniu do poprzedniego roku). Według badań (opisanych dokładniej na stronie: https://www.morizon.pl/blog/foreigners-in-poland/) mimo, że Polacy są ogólnie postrzegani jak przyjacielscy i pomocni, nie jesteśmy raczej zbyt tolerancyjni w stosunku do obcokrajowców. Osoby przyjeżdżające do nas czują się bardzo często dyskryminowane. Co powiedziałabyś na temat irlandzkiej tolerancji w stosunku do obcokrajowców?

Kwestia rasizmu czy integracji jest szeroko dyskutowana w mediach, więc jesteśmy świadomi problemu. Wiemy jednak, że jakieś 20 lat wstecz, Irlandczycy także musieli emigrować za granicę, więc może dlatego łatwiej nam teraz pomagać innym, którzy tutaj przyjeżdżają. Oczywiście zawsze będzie jakaś mniejszość, która będzie przejawiać rasistowskie nastawienie. Jednak, ponieważ jest to problem szeroko dyskutowany, ludzie są świadomi tego i chyba stajemy się bardziej tolerancyjni. Kiedy byłam w college’u, 30 lat temu, było to dość niezwykłe spotkać tam osobę z innego kraju- może poza Anglikami. Teraz, kiedy pojedziesz do Dublina, słyszysz bardzo dużo różnych języków wokół siebie, a my jesteśmy prawie w mniejszości. I wszyscy wydają się nie mieć z tym żadnego problemu. Oczywiście zawsze zdarzą się jakieś incydenty. Mogę jednak zrozumieć dlaczego sytuacja wygląda inaczej w Polsce, która dopiero niedawno się otwarła. Wiesz, komunizm nie zdarzył się aż tak dawno temu a teraz przyjeżdżają do was ludzie z krajów, które należały do Związku Radzieckiego, waszego ciemiężcy. To historia, ale wciąż to dość osobliwe i chyba nieprzerobione jeszcze do końca. Kiedy byliśmy w Polsce, odwiedzaliśmy różne miejsca i słyszeliśmy historie, które opowiadano nam z racji tego, że byliśmy obcokrajowcami, jednak były to rzeczy, o których ludzie raczej nie rozmawialiby między sobą…

Czy uważasz, że Polacy integrują się z Irlandczykami, czy raczej trzymają się z boku, wśród swojej społeczności?

Właściwie to nie wiem. Nie widuję ich na GAA czy innych grach popularnych tu w Irlandii. Nie widuje się tam raczej rodziców z dziećmi, choć zauważyłam, że np. na gimnastyce jest ich znacznie więcej. Kiedy moja córka była młodsza ćwiczyła gimnastykę i kilku Polaków spotykało się tam. Oczywiście byli znacznie lepsi od Irlandczyków- chyba kulturowo jest wam ten sport bliższy. Wydaje mi się, że w szczególności dla rodzin jest szeroki zakres możliwości zaangażowania się w różnego rodzaju irlandzkie sporty.

Sport łączy ludzi, przełamując wszelkie bariery…

Dokładnie tak! I jeśli jeszcze na dodatek jakieś dziecko jest dobre w tym co robi, co jest bardzo prawdopodobne – pewnie z tego powodu, że Polacy są sprawniejsi od nas (śmiech), to wszyscy na tym skorzystają i z pewnością pomoże to w integracji. Kolejną sprawą jest to, że zazwyczaj Polacy przyjeżdżają tu w celach zarobkowych i może dlatego też nie udzielają się aż tak bardzo wśród irlandzkiej społeczności.

Pewnie masz rację – chyba głównie większość z nas przyjeżdża tu do pracy.  A inną sprawą jest to, że jesteśmy raczej bardzo rodzinni. Mam na myśli to, że po pracy chyba wolimy spędzać czas z rodziną czy też ze znajomymi z Polski…

Tak, ale moglibyście tez poszukać takich możliwości, które nie wymagają zbyt dużego nakładu finansowego, jak na przykład klub spacerowy czy też rowerowy. Dzieci mogłyby też na przykład przyłączyć się do klubu GAA. Już w wieku 4 lat jest to możliwe i wymaga to stosunkowo niewielkiego nakładu pieniężnego. Rodzice także mogliby być pomocni –  w szczególności jeśli mają jakieś doświadczenie sportowe. Mogłoby to stworzyć okazję do nawiązania trwałych przyjaźni z Irlandczykami. Fani piłki nożnej, którzy odwiedzili Polskę podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2012 roku wciąż miło wspominają to wydarzenie. Byli traktowani wręcz po królewsku i przyjęto ich z prawdziwie polską gościnnością! Być może jest też więcej pracy do wykonania z naszej strony, aby pomóc wam w integracji…

Co na przykład by to mogło być ?

Cóż, może Irlandczycy powinni bardziej promować rzeczy, które pomogłyby wam w tej integracji.

Jak wspomniałyśmy już na początku wywiadu, zatrudniasz także Polaków. Czy mogłabyś coś powiedzieć na temat twojej współpracy z Polakami? Jakie są plusy i minusy pracy z nami?

Chyba raczej niewiele minusów. Spójrzmy chociażby na moją sytuację domową – Polacy opiekowali się moimi dziećmi, tak jakby były ich własne. Mieli klucz do mojego domu i ufałam im. Zawsze byli w stanie przyjmować instrukcje dotyczące pracy i wykonywali ją dokładnie w ten sposób, jak się od nich oczekiwało. Szczerze mówiąc, chyba nie jestem w stanie wymienić żadnych minusów tej współpracy. Jeśli chodzi o opiekę nad moimi dziećmi, mogę nawet powiedzieć, że wolę pracować z Polakami. A może po prostu jestem szczęściarą, że spotkałam takich właśnie ludzi.

To miło słyszeć, że masz tak dobre doświadczenie pracy z Polakami, że nie potrafisz wymienić żadnych negatywnych sytuacji czy minusów…

Co więcej, ja ich w ogóle nie słyszę! W miejscu, w którym mieszkam w Cork, dużo Polaków tu pracuje – przykładowo prowadzą pralnię, pracują w restauracjach czy Aldi – i to od dawna. I raczej nigdy nie słyszy się żadnych złych rzeczy na ich temat.

A co jest dla ciebie najbardziej cenne w pracy z Polakami?

Przykładowo to, że mają podobny system wartości do naszego. Chodzi mi o to, że te same rzeczy są dla nich ważne, co dla nas – na przykład opieka nad swoją rodziną i tego typu rzeczy.

Wiem, że kilka razy poszukiwałaś pracowników z Polski do pracy. Czy uważasz, że jest łatwo czy trudno znaleźć odpowiednią osobę do pracy, z którą chciałabyś współpracować?

Myślę, że jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi czy utrzymanie domu, to stosunkowo łatwo jest kogoś znaleźć do pomocy. Jeśli natomiast chodzi o znalezienie opiekunki dla osoby starszej, która zamieszkałaby z tą osobą, to jest to dużo trudniejsze. Nie jest to jednak związane tylko z Polakami, tylko jest to chyba jakiś ogólny problem. Może jest to też pole do działania dla profesjonalnych agencji rekrutacyjnych, które poszukują pracowników w różnych sektorach.

Jak ci się wydaje, skąd wynika to, że tak trudno znaleźć kogoś do opieki? Czy dlatego, że jest to bardzo wymagająca pracy, czy może z innych powodów?

Z pewnością jest to wymagająca praca i co do tego, to nie ma wątpliwości! Myślę jednak, że chodzi też o to, że ogólnie jest w Irlandii już mniej ludzi do pracy czy też ci, którzy tu są, mają inną pracę, która jest bardziej elastyczna i może bardziej im pasuje. Z drugiej jednak strony myślę, że są w Polsce ludzie, którzy przyjechaliby tu do pracy, gdyby tylko wiedzieli, że jest tu dla nich praca i jak ją dostać. Na pewno trudno jest im przyjechać do obcego kraju, w czym właśnie mogłaby być pomocna agencja, która nie tylko ułatwia oswojenie się z nową sytuacją, ale też daje poczucie bezpieczeństwa i tym podobne rzeczy. Myślę, że może byłoby łatwiej znaleźć kogoś przez taką agencję.

Czy zaobserwowałaś jakieś różnice w podejściu do pracy Irlandczyków i Polaków, czy też osób innych narodowości? Wiem, że będziemy generalizować, ale mimo wszystko – jaka jest twoja opinia w tej kwestii?

Z całą pewnością tak i to chyba jest główny powód dlaczego Polacy tak dobrze się tu przyjęli! Potrafią dobrze pracować, mają wspaniały etos pracy a Irlandczycy chyba są stali trochę leniwi. Na pewno nie mają takiego nastawienia do pracy, jak Polacy. Polacy są też bardziej wdzięczni, że mogą tu pracować, podczas gdy Irlandczycy się po prostu rozleniwili.

Może to dlatego, że pochodzimy z kraju, w którym pracodawca jest zazwyczaj wymagający i oczekuje od ciebie, że będziesz ciężko pracował. A jeśli tego nie robisz, to zawsze może ci powiedzieć, że na twoje miejsce znajdzie sobie kogoś innego…

Tak, ale chyba też dlatego, że przyjeżdżacie tu głównie do pracy.

No tak, prawda. Chciałabym jeszcze zapytać cię o coś nie związanego z pracą, ale co może być równie interesujące. Chyba można by to nazwać kwestią kulturową. Czy zauważyłaś coś, co wydaje ci się „dziwne”, inne czy też w jakiś sposób niezwykłe w naszym, czyli polskim zachowaniu?

Taką rzeczą jest na pewno ściąganie butów, gdy przychodzi się do czyjegoś domu. To dość interesujące, bo my tego nie robimy, ale jest to też coś, co chciałabym, aby przyjęło się i w naszych domach. Byłoby wtedy znacznie mniej pracy w domu, choć wydaje mi się, że chyba raczej u nas by się to nie przyjęło (śmiech). Tylko to przychodzi mi do głowy w tym momencie – chyba ogólnie jesteście bardziej uporządkowani od nas.

Czy miałabyś jakieś rekomendacje dla Polaków, którzy przyjeżdżają czy też już mieszkają w Irlandii? Może jakieś porady na temat większej asymilacji tutaj?

Potrafię w pełni zrozumieć dlaczego Polacy wolą być wśród Polaków i pielęgnują swoją kulturę. Myślę, że może to, o czym już mówiłam, czyli poszukanie jakichś możliwości, które nie wymagają dużych nakładów finansowych, takich jak przyłączenie się do jakichś klubów, praca wolontariacka czy tego typu małe rzeczy, które pomogą wam poznać Irlandczyków i nawiązać z nimi bardziej przyjacielskie relacje.

Czy myślisz, że Irlandczycy są otwarci na to?

Wydaje mi się, że teraz już tak. Jeśli spojrzy się na statystyki dotyczące ilości obcokrajowców w Irlandii, w szczególności w dużych miastach – chyba świadczą one o tym, że są otwarci. Może w jakichś małych miejscowościach byłoby trudniej o to, ale wiesz – wcale nie musicie tam być. Myślę natomiast, że Irlandczycy są bardzo zamknięci, jeśli chodzi o naukę języków obcych. Większość mówi tylko po angielsku, więc nauka angielskiego powinna być dla obcokrajowców najważniejsza. Z całą pewnością jest to rzecz, którą trzeba się zająć natychmiast po przyjeździe tutaj. Przykładowo w Bray jest szkoła językowa i zajęcia w niej wcale nie są aż takie drogie. Myślę, że powinniście dać sobie szansę i skorzystać z możliwości, a to oznacza, że musicie mówić po angielsku! W przeciwnym wypadku zawsze będziecie jedynie siłą roboczą.

Mary, bardzo dziękuję ci za ten wywiad. Wiem, że jesteś bardzo zajęta i dlatego tym bardziej cieszymy się, że znalazłaś czas, aby podzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami.