Witam was bardzo serdecznie moi kochani.

Kolejny tydzień przeminął, a wraz z nim ładna pogoda, która towarzyszyła nam przez ostatni weekend. Z pewnością wielu z Was spędziło miło czas na świeżym powietrzu, a niektórzy relaksowali się przy grillu wykorzystując niektóre przepisy z poprzedniego artykułu.. Polecam banany z grilla. U mnie były hitem na sobotniej biesiadzie pod chmurką. Nie obyło się również bez lampeczki winka, no może dwóch , co sprawiło,że rano odezwał się u mnie syndrom dnia poprzedniego, czyli tak zwany kac.

I to właśnie temu zagadnieniu chciałabym poświęcić dzisiaj małą rozprawkę. Co prawda jestem zwolennikiem zdrowego stylu życia i używki to nie jest rzecz, którą pochwalam, niemniej jednak w życiu każdego znajdzie się chwila zapomnienia z którą trzeba sobie na drugi dzień poradzić. A jak to zrobić. Mój kolega mawiał, że najlepszą metodą na to aby nie mieć kaca to do niego nie dopuścić. Czyli wydawałoby się, że to fantastyczny sposób, bo wystarczy po prostu nie pić alkoholu. Okazało się jednak, że jemu chodziło jednak o coś wręcz odwrotnego. Niestety, nie jest to dobra metoda z wiadomych dla każdego przyczyn. Ja uważam, że na kaca najlepsza praca. Ogarnięcie mieszkania po imprezie to jest dobry sposób, aby zapomnieć o bolącej głowie, kołataniu serca i drżących dłoniach.

No dobrze moi drodzy, kończę już te żartobliwe wywody i postaram się  w miarę przyzwoity sposób opisać co to takiego jest ten kac i dlaczego w ogóle się pojawia. Alkohol zaczyna wchłaniać się już w ustach i w przełyku, dzięki wyściełającej je warstwie wrażliwej śluzówki. Największą jednak dawkę przyjmujemy do organizmu przez żołądek i jelito cienkie. Tam – mówiąc potocznie – wchodzi nam w krew. Naczynia krwionośne przekazują cząsteczki etanolu do układu krwionośnego i tą drogą alkohol trafia do wątroby.Kiedy my bawimy się coraz lepiej, rozluźniani kolejnymi drinkami w dobrym towarzystwie, wątroba rozpoczyna wytężoną pracę. Jej zadaniem jest zmetabolizować 98 proc. alkoholu. W trakcie tego procesu zachodzi reakcja chemiczna zamiany etanolu w aldehyd octowy. Substancja ta jest jednak o wiele bardziej szkodliwa od etanolu i to właśnie jej nadmiar nierzadko prowadzi do uszkodzeń wątroby. Dlatego u osób pijących dużo przez dłuższy czas bez przerwy może rozwinąć się marskość, prowadząca do nowotworu albo nawet martwicy tego narządu.Od sprawności wątroby zależy to, jak długo pozostaniemy pod wpływem alkoholu. Kiedy ona za wszelką cenę próbuje jak najszybciej pozbyć się go z organizmu, pozostałe narządy nie próżnują. Płuca wydalają nawet do 10 proc. spożytego alkoholu. Stąd bierze się nieprzyjemny oddech, który trudno zamaskować nawet wiele godzin po imprezie. Nerki intensywnie pompują krew, starając się odprowadzić etanol do moczu. Problem w tym, że w trakcie tej czynności zużywają dużo wody. Pozbycie się z organizmu alkoholu zawartego w 250 mililitrach wina (czyli szklance) wiąże się z utratą 500 mililitrów wody. Dlatego po mocno zakrapianym spotkaniu wstajemy na drugi dzień wyschnięci na wiór. Jeśli więc nie chcemy na drugi dzień cierpieć także z odwodnienia, należy pamiętać o regularnym nawadnianiu siebie między drinkami i o tym, że etanol będzie krążyć w naszych żyłach nawet przez kilkadziesiąt następnych godzin. Warto w tym czasie wspomóc swój organizm, ponieważ to dla niego wyjątkowo trudne kilkadziesiąt godzin. Ponieważ rozkład alkoholu to również proces pochłaniający sporą dawkę energii, nie można zapomnieć o dostarczaniu sobie kalorii. Praktycy twierdzą, że najlepiej sprawdzają się posiłki z dużą zawartością tłuszczu i węglowodanów. Jeśli zapomnimy o tak zwanej zakąsce, możemy doprowadzić do spadku poziomu cukru we krwi, co z kolei objawia się na przykład zawrotami głowy.A jeśli już jesteśmy przy głowie, zajrzyjmy do mózgu i zwróćmy uwagę na spustoszenia, jakie czyni w nim alkohol. Zaczyna się od lekkiego oszołomienia, kiedy etanol dociera z krwią do kory mózgowej. Podatne na jego działanie neurony „rozregulowują się”, a my zaczynamy odczuwać najpierw przyjemne rozluźnienie i jeśli nie odstawimy w porę szklanki, rozluźnienie przerodzi się w kłopoty z utrzymaniem równowagi i wyraźnym mówieniem. Pod wpływem alkoholu do przysadki mózgowej i podwzgórza trafia mniejsza dawka serotoniny, ważnego neuroprzekaźnika. Łatwo to rozpoznać, ponieważ braki w jej dostawach objawiają się nagłą wylewnością, odwagą, chęcią zawierania przyjaźni, a nierzadko skutkują nawet podejmowaniem ryzykownych zachowań, w tym także zachowań seksualnych. Kiedy z kolei osoba pod wpływem alkoholu zaczyna się zataczać, oznacza to, że etanol wziął w swoje władanie móżdżek imprezowicza, część mózgu odpowiedzialną za koordynację ruchów. Jeśli dodamy do tego wywołane przez alkohol kłopoty z prawidłową oceną sytuacji i własnych możliwości, może to doprowadzić do tragedii. Zwłaszcza jeśli po kilku głębszych nagle stwierdzimy, że przecież czujemy się trzeźwi – i usiądziemy za kierownicę.

Ponieważ każda przyjemność ma swoją cenę, za przyjemność sprawianą sobie upojeniem alkoholowym również trzeba zapłacić. Tutaj cenę dyktuje aldehyd octowy, produkt rozpadu etanolu w wątrobie. Jest to substancja nawet 10 razy bardziej szkodliwa od alkoholu. To właśnie ona odpowiada za fatalne samopoczucie, jakie dopada nas dzień po imprezie. Poddany działaniu aldehydu octowego żołądek jest podrażniony, pojawiają się nudności i wymioty. Aldehyd octowy oddziałując na mózg, wywołuje z kolei ból głowy i nadwrażliwość na bodźce zewnętrzne, jak intensywne światło czy niektóre dźwięki. Wszystkie te nieprzyjemne objawy można zamknąć w trzech literach. Kac. Na to już trudno cokolwiek poradzić. W pozbywaniu się aldehydu octowego pomaga uzupełnianie niedoborów wody w organizmie i sen. Warto bowiem pamiętać, że zdrowy organizm potrzebuje około godziny na zmetabolizowanie i wydalenie około 10 gramów czystego alkoholu. Po mocno zakrapianej imprezie warto mu dać co najmniej dobę na oczyszczenie się ze wszystkich trujących substancji i powrót do pełnej sprawności. Będąc osobą przewidywalną możemy wspomóc organizm jeszcze przed pójściem na grilla lub imprezę o ile nie jest to spontaniczne i nieoczekiwane spotkanie po latach.

Zanim zaczniesz pić alkohol:

  • wyśpij się, bo alkohol szybciej atakuje zmęczonych,
  • ugotuj “na rano” kwaśną zupę (kapuśniak, żurek albo ogórkowa), które dostarczą organizmowi witaminy C, bo będzie się jej domagał
  • przed wyjściem z domu najedz się – to spowolni czas wchłaniania alkoholu
  • zdecyduj się, co będziesz pił, bo mieszanie trunków grozi mega kacem
  • jeśli palisz, spróbuj już od rana sięgać do paczki dwukrotnie rzadziej – nikotyna potęguje zatrucie alkoholowe

W trakcie picia:

  • rób dwudziestominutowe przerwy pomiędzy kolejnymi drinkami – przeciętnie właśnie tyle czasu potrzebuje organizm na wchłonięcie jednej porcji alkoholu
  • nie przytrzymuj alkoholu w ustach – daje to taki sam efekt jak picie przez słomkę – alkohol omija wątrobę i od razu “idzie” do głowy
  • nie mieszaj alkoholi, nie popijaj wódki piwem czy szampanem, bo zawarty w nich dwutlenek węgla przyspiesza wchłanianie alkoholu
  • optymalnym rozwiązaniem jest wypijanie szklanki niegazowanej wody po każdej porcji alkoholu, ale jeśli trudno ci się do tego zmusić, to każdy płyn bezalkoholowy będzie dobry, choć ja odradzam  picie tych gazowanych, sztucznie barwionych
  • otwórz na noc okno

Następnego dnia rano:

  • zmuś się i wstań z łóżka, by wziąć prysznic – ożywisz ciało i umysł, a oczyszczona skóra lepiej oddycha
  • dużo pij, by nawodnić organizm – najlepsze są: niegazowana woda mineralna (uzupełnia minerały i mikroelementy), napój izotoniczny (bomba jonowa), sok pomidorowy (zawiera potas korzystnie wpływający na układ nerwowy), soki owocowe i miód do słodzenia (dzięki fruktozie przyspieszają spalanie alkoholu)
  • przełam się i zjedz coś – dobrze ci zrobi jajecznica czy rosół albo bulion, bo zawierają substancje, których twój organizm potrzebuje
  • weź się w garść i wyjdź na spacer – spora dawka tlenu postawi cię na nogi i złagodzi ból głowy
  • uczucie niepokoju, kłopoty z koncentracją czy rozdrażnienie musisz po prostu przeczekać
Naturalne sposoby na kaca:

Sok z kiszonej kapusty – jest bogatym źródłem witamin i składników mineralnych (zwłaszcza wit. C i tych z grupy B, a także potasu, wapnia i żelaza), w związku z tym szybko uzupełnia niedobór witamin i pierwiastków, które zostały “wypłukane” z organizmu przez alkohol. Ponadto zawarte w kiszonej kapuście bakterie probiotyczne pozytywnie wpływają na florę bakteryjną jelit i wspomagają usuwanie toksyn z organizmu. Warto wiedzieć, że szklanka soku z kiszonej kapusty wypita na czczo pomaga skutecznie i szybko ugasić pragnienie. Podobne właściwości ma sok z kiszonych ogórków.

Kwas buraczany –  czyli sok z kiszonych buraków, podobnie jak kiszonki, uzupełnia niedobór witamin i składników mineralnych w organizmie oraz korzystnie wpływa na proces jego detoksykacji. Aby pozbyć się kaca, pij pół szklanki kwasu buraczanego 3 razy dziennie (najlepiej po posiłku). Możesz też wypić szklankę soku z surowego buraka – żeby złagodzić jego smak, połącz go ze świeżo wyciśniętym sokiem jabłkowym.

Szparagi –  aminokwasy i minerały znajdujące się w pędach i liściach młodych szparagów mogą złagodzić objawy kaca. Warto wiedzieć, że zjedzone przed zakrapianą imprezą, pomogą uchronić komórki wątroby przed szkodliwymi metabolitami alkoholu.

Sok pomidorowy – pomaga on uzupełnić niedobory potasu wypłukanego przez wypity alkohol. Reguluje on napięcie mięśniowe,przewodnictwo nerwowe i rytm serca.

Miód –  dzięki zawartości fruktozy, wspomaga metabolizm i oczyszczanie zatrutego alkoholem organizmu. Aby się o tym przekonać, wystarczy łyżkę miodu wymieszać w szklance wody. Działanie mieszanki można wzmocnić, dodając do niej plasterek cytryny. Tak przyrządzoną miksturę najlepiej pić 2 razy dziennie.

Mięta i rumianek – świeżo zaparzone pomogą uporać się z uczuciem ociężałości w głowie i mdłościami. Na zatrucie alkoholowe poleca się także napar z piołunu (10 g ziela zalej 1/2 l wrzątku). Tego typu herbaty ziołowe należy pić 2 razy dziennie

To tyle na ten temat. Wiem, że  jest on trudny i ciężi do przegryzienia, ale bywają takie dni, że i z takich rad musimy skorzystać. Oby jak najrzadziej. Ja osobiście wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi tylko trzeba umieć korzystać z tego z głową nie popadając ze skrajności w skrajność.

To tyle moi drodzy na dzisiaj.
Pozdrawiam gorąco
Prawie Babunia